Pomylone kroki ciszy uwinęły swoje gniazdo pośród roty drzew.
W natłoku nocy jasny głos rył bruzdy poznania. Światła latarni płynęły powierzchnią stawu groźnie pieszcząc dzikie fale. Pochłonięty nocą pokłoniłem się pięknu, a znieważając własne pragnienia oddałem się dystansowi.
Przepraszam, że tak snując wspólne ścieżki spóźniliśmy się o całe trzy minuty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz